• Przejdź do głównej nawigacji
  • Przejdź do treści
  • Przejdź do stopki
Księgarnia internetowa
Wydawca Arkadiusz Siejda

Wydawca Arkadiusz Siejda

  • Facebook
  • Instagram
  • TikTok
  • YouTube
  • Ars Diavoli
  • Książki
    • okultyzm
    • horror
    • klasyka
    • eseje
    • literatura obyczajowa
    • komedia
    • thriller
    • sensacja
    • kryminał
    • publicystyka literacka
  • Autorzy
  • Projekty okładek
  • Blog
  • O mnie
    • O mnie
    • Kontakt

Fulcanelli „Tajemnica Katedr” – Przedmowa Canselieta z 1926 roku

26.03.2026

Dla ucznia przedstawienie dzieła napisanego przez własnego Mistrza jest zadaniem niewdzięcznym i trudnym. Nie zamierzam zatem ani analizować „Tajemnicy Katedr”, ani wykazywać jej bogactwa treści i głębi. Z całą pokorą wyznaję swoją niezdolność, by temu podołać i wolę pozostawić czytelnikom troskę o jej ocenę, podobnie jak Braciom z Heliopolis radość przyjęcia tej syntezy, tak mistrzowsko wyłożonej przez jednego z nich. Czas i prawda dopełnią reszty.

Autor tej książki już od dawna nie znajduje się pośród nas. Człowiek usunął się w cień. Przetrwało jedynie jego wspomnienie. Z bólem przywołuję obraz tego pracowitego i uczonego Mistrza, któremu wszystko zawdzięczam. Tym boleśniej wspominam, że odszedł tak wcześnie. Jego liczni przyjaciele, nieznani bracia oczekujący od niego rozwiązania tajemniczego Verbum demissum, będą go opłakiwać razem ze mną.

Czy mógł on, osiągnąwszy szczyt Wiedzy, odmówić posłuszeństwa rozkazom Losu? Nikt nie jest prorokiem we własnej ojczyźnie. To stare przysłowie daje być może ukrytą przyczynę niepokoju, jaki iskra Objawienia wnosi w samotne, wypełnione pracą życie Filozofa. Pod działaniem tego boskiego płomienia stary człowiek zostaje strawiony. Imię, rodzina, ojczyzna, wszystkie złudzenia, wszystkie błędy, wszystkie marności obracają się w pył. A z tych popiołów, niczym feniks poetów, odradza się nowa osobowość. Tak przynajmniej głosi Tradycja filozoficzna.

Mój Mistrz wiedział o tym. Zniknął, gdy wybiła wyznaczona godzina, gdy Znak się dopełnił. Kto odważyłby się uchylać od Prawa? Gdyby i mnie samemu dane było dzisiaj to szczęśliwe wstąpienie, które każe uchodzić przed zaszczytami tego świata, postąpiłbym tak samo, mimo bólu duszy spowodowanego ciężkim, lecz nieuniknionym rozstaniem.

Fulcanelliego już nie ma. Jednak jego myśl, napięta i żywa, pozostała na zawsze zamknięta, niczym w sanktuarium, w tych oto stronicach – i w tym znajduje się nasze pocieszenie.

Dzięki Fulcanelliemu gotycka katedra odsłania przed nami swój sekret. Z zadziwieniem i wzruszeniem poznajemy, jak nasi przodkowie obciosali pierwszy kamień, który legł u jej fundamentu – ten olśniewający klejnot, cenniejszy niż samo złoto, ten sam kamień, na którym Jezus założył swój Kościół. Cała Prawda, cała Filozofia, cała Religia wspierają się na tym jedynym i świętym Kamieniu. Wielu, pełnych zarozumiałości, sądzi, że zdoła nadać mu kształt, a przecież jakże nieliczni są wybrani dość prości, dość uczeni i dość zręczni, by doprowadzić to do końca!

Zresztą nie to jest najważniejsze. Wystarczy nam wiedzieć, że cuda naszego średniowiecza zawierają tę samą prawdę, podstawę tej samej wiedzy, co egipskie piramidy, świątynie greckie, rzymskie katakumby i bizantyjskie bazyliki.

Taki jest ogólny sens książki Fulcanelliego.

Hermetyści – przynajmniej ci, którzy godni są tego miana – odkryją w niej coś więcej. Mówi się, że światło rodzi się ze zderzenia idei. Oni rozpoznają, że tutaj Duch wyzwala się ze zderzenia Księgi i Budowli, a Litera umiera. Fulcanelli wykonał dla nich pierwszy wysiłek; do hermetystów należy wykonanie ostatniego. Droga, którą pozostaje przebyć, jest krótka. Trzeba jednak umieć ją dobrze rozpoznać i nie kroczyć nią, nie wiedząc, dokąd się zmierza.

Czy pragnie się czegoś więcej?

Wiem – nie dlatego, że sam to odkryłem, lecz dlatego, że Autor zapewnił mnie o tym przed przeszło dziesięciu laty – iż klucz do wielkiego arkanu został podany, bez żadnej fikcji, przez jedną z figur zdobiących niniejsze dzieło. Klucz ten polega po prostu na pewnej barwie, objawiającej się artyście już podczas pierwszej operacji. Żaden Filozof, o ile mi wiadomo, nie podkreślił znaczenia tego zasadniczego punktu. Objawiając go, wykonuję ostatnią wolę Fulcanelliego i pozostaję w zgodzie z własnym sumieniem.

A teraz niech mi będzie wolno, w imieniu Braci z Heliopolis i własnym, gorąco podziękować artyście, któremu mój Mistrz powierzył zilustrowanie swego dzieła. Istotnie, to szczerej i drobiazgowej biegłości malarza Juliena Champagne’a „Tajemnica Katedr” mogła przyoblec swój surowy ezoteryzm we wspaniały płaszcz oryginalnych tablic.

E. Canseliet,

F. C. H.

Październik 1925.

Footer

Informacje

  • Strona główna
  • Blog
  • Polityka prywatności
  • Kontakt

Wydawca Arkadiusz Siejda

ul. Sportowa 1/2
19-314 Kalinowo

Telefon: +48 506 585 513
E-mail: kontakt@arkadiuszsiejda.pl

Newsletter

Nie przegap żadnej nowości i odbierz ebooka w prezencie

Copyright © 2026 Arkadiusz Siejda · Wykonanie: Rafał S. Puka

  • Ta strona korzysta z plików cookies w celach statystycznych oraz funkcjonalnych. Podczas korzystania ze strony cookies będą zapisywane w pamięci Twojego urządzenia.Polityka prywatnosci